Skocz do zawartości

Tajemnica

 Kobieta
  • Postów

    1 156
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    44
  • Dotacje

    0.00 PLN 
  • Wpisów na czacie

    0

Treść opublikowana przez Tajemnica

  1. „Przypał...” Te 2/10 to jaja urwę Teraz tak na poważnie- bardzo miło mi się czyta te wszystkie opinie- nie wiem czy to ze strachu czy stanu faktycznego Hahaha Cieszę się też, że pomimo mojego ciężkiego charakteru i czasem nad wyraz wyolbrzymianych spraw, wciąż mnie lubicie, a praca która podejmuje jest doceniana. @Dziadek, ten Twój Alzheimer znów Ci coś pomerdal, bo nie prawda jest ze za Tobą nie przepadam. Lubię Twoja barwna i kontrowersyjna osobę Buziaki Luzaki ! Ide na imprezę pic Wasze zdrowie
  2. Z AB fakt, ban jest po części nie prawdą ze względu na mój błąd (brak zera w SID w pierwszym banie). Nie mniej ban, który miał zostać Tobie nadany za czitowanie jest prawidłowy. Pod wieczór przedstawię dowody.
  3. powiedz mi czym jest ta DUBA?? hahahah Witaj na sieci i życzymy przyjemnej gry na naszych serwerach :-)
  4. ja proponuję @NWN_LUZ przed wakacjami go pomęczcie
  5. No siema Najs, że tu jesteś z nami Zapraszam na dd2, do udziału w konkursach i na pogaduchy na ts
  6. @Cre[A]tOr nie martw się, jak odziedziczysz tytuł jh@ na który tak bardzo czekasz, to tytuł toksika również dostaniesz w gratisie pysiu
  7. propozycja ok tylko boje się ze będzie to drugie P&O. Musiałbyś bardziej scharakteryzować co miałoby się tam znaleźć lub jaka różnica wynikałaby między jednym a drugim.
  8. Ach ta aparycja :x:x:x 

  9. You Me At Six i Tides From Nebula wystąpią na 24. Pol'and'Rock Festival, a Artur Barciś spotka się z festiwalowiczami na Akademii Sztuk Przepięknych Znamy kolejnych artystów, który na początku sierpnia wystąpią na 24. edycji Najpiękniejszego Festiwalu Świata. Jurek Owsiak, w trakcie cotygodniowej audycji "Zaraz Będzie Ciemno" w Antyradiu, ogłosił, że na Dużej Scenie Pol'and'Rock Festival wystąpi brytyjski zespół You Me At Six, a na Nocnej Scenie ASP 2 sierpnia usłyszymy warszawski kwartet instrumentalny Tides From Nebula! Znamy już również kolejnego gościa Akademii Sztuk Przepięknych - z festiwalowiczami spotka się w tym roku Artur Barciś! You Me At Six You Me At Six to angielski zespół rockowy założony w Weybridge w hrabstwie Surrey w 2004 roku. Kapela ma na koncie 5 albumów studyjnych, a rozgłos przyniósł im wydany w 2008 roku debiutancki krążek pod tytułem „Take Off Your Colours”. Zespół występował u boku takich gwiazd jak Thirty Seconds To Mars, Paramore, Fall Out Boy, czy All Time Low, zaliczając występy na scenach największych europejskich festiwali. Wśród swoich muzycznych inspiracji wymieniają twórczość zespołów takich jak Blink-182, Incubus i Thrice, a na ostatniej, wydanej w 2017, płycie „Night People” słychać również hip-hopowe wpływy. Dziennikarze muzyczni określają gatunek grany przez brytyjską kapelę jako "rock alternatywny z elementami pop rocka i pop punka". W 2011 roku You Me At Six otrzymali nagrodę magazynu Kerrang! w kategorii "Najlepszy brytyjski zespół". Dziś piątka przyjaciół którzy tworzą zespół You Me At Six: frontman Josh, gitarzyści Max Helyer i Chris Miller, basista Matt Barnes i pekusista Dan Flint, skupia swoją uwagę na niełatwym zadaniu – dążeniu do tego, by You And Me At Six zostało najlepszą kapelą rockową w Wielkiej Brytanii. Tides From Nebula Tides From Nebula to warszawski kwartet instrumentalny powstały w 2008 roku. W swojej karierze zagrali ponad 500 koncertów, dzięki czemu są uważani za jeden z czołowych zespołów tego gatunku w Europie. Są pierwszym zespołem tego typu, który zagrał trasę koncertową w Indiach, odnosząc tam frekwencyjny sukces, m.in. grając jako główna gwiazda na festiwalu, który odbywał się na sławnym torze F1 w Greater Noida. Współpracowali ze Zbigniewem Preisnerem - sławnym kompozytorem muzyki filmowej, z którym wspólnie nagrali płytę "Earthshine" w 2011 roku (Preisner osobiście chciał napisać z nimi album, po usłyszeniu zespołu w radiowej Trójce). Od tamtej pory ugruntowali swoja pozycje lidera w polskiej alternatywie. Zagrali 16 tras zagranicznych i 13 polskich. Swoje pierwsze koncertowe kroki w Europie zespół Coma z Łodzi stawiał jako support TFN w 2012 roku. Zdeklarowana fanka Katarzyna Nosowska zaprosiła TFN na trasę z HEY. W 2015 roku zostali zaproszeni przez TVP i Instytut Audiowizualny do uczestniczenia w programie Made In Polska, czyli serii koncertów nadawanych w TVP. Artur Barciś Aktor teatralny, telewizyjny i filmowy. Sprawdza się zarówno w rolach komediowych jak i dramatycznych. Do jego ważniejszych ról teatralnych należą: Czarne Tango w Przeklętym Tangu w reż. L. Szurmieja (wyróżnienie na Rzeszowskich Spotkaniach Teatralnych) Lejzorek w Burzliwym życiu Lejzorka w reż. M. Wojtyszki i W. Śmigasiewicza, Amos Hart w Chicago w reż. K. Jasińskiego, Hitler w Mein Kampf w reż. R. Glińskiego. Sam wyreżyserował m.in.: Trzy razy Piaf, Koftę, Taka noc nie powtórzy się więcej, Między łóżkami .W Teatrze Telewizji wystąpił m.in. w Amadeuszu w reż. M. Wojtyszki, Cezarze i Pompejuszu w reż. J. Antczaka, Domu otwartym w reż. M. Kwiecińskiego, Skrzywdzonych i poniżonych w reż. I. Cywińskiej. Na dużym ekranie zadebiutował w Do krwi ostatniej J. Hoffmana. W 1981 r. pojawił się w kolejnym filmie reżysera, tym razem w roli Wasylki w Znachorze. Rok później zagrał główną rolę w Odlocie w reż. J. Dymka. W 1984 roku po raz pierwszy zagrał u K. Kieślowskiego w Bez końca. Wystąpił potem w znaczących epizodach we niemal wszystkich częściach Dekalogu Kieślowskiego. Do jego ważniejszych ról należy także kreacja w Życiu za życie w reż. K. Zanussiego oraz Braciszek w reż. A. Barańskiego. W 2003 r. otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora pierwszoplanowego za rolę tytułową w filmie Kontroler P. Vogta na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Down Under w Australii, a rok później za tę samą rolę – nagrodę dziennikarzy na przeglądzie filmów kina niezależnego OFFensiva we Wrocławiu. Publiczności jest także znany ze swojej roli Tadeusza Norka w serialu telewizyjnym Miodowe lata oraz Arkadiusza Czerepacha w serialu Ranczo. Jest aktorem warszawskiego teatru Ateneum (Kasta la vista, Kandyd, czyli optymizm, Trans-Atlantyk) współpracuje też z Och-Teatrem Krystyny Jandy (Mayday i Mayday2 oraz jako Papkin Zemście A. Fredry). Pol'and'Rock Festival to największy w Polsce i jeden z największych w Europie festiwali muzycznych. Jego tegoroczna edycja odbędzie się w terminie 2-4 sierpnia 2018 roku w Kostrzynie nad Odrą (woj. lubuskie). Na 4 scenach zaprezentuje się kilkudziesięciu wykonawców z Polski i ze świata. Wystąpią m.in. Arch Enemy, Goo Goo Dolls, The Inspector Cluzo, Booze and Glory, Big Mountain, Blues Pills, Balkan Beat Box, Alestorm, Soulfly, Dubioza Kolektiv, Gojira, Frank Carter, Lao Che, Krzysztof Zalewski, Big Cyc, Koniec Świata, Bethel, Pablopavo i Na Górze! W ramach Akademii Sztuk Przepięknych odbędą się spotkania z wybitnymi osobistościami świata kultury, polityki i sportu. Z festiwalowiczami spotkają się m.in. Jerzy Górski i Chris Niedenthal. Uczestnicy Festiwalu będą także mogli brać udział w różnych formach warsztatów artystycznych oraz angażować się w szereg inicjatyw społecznych i obywatelskich. Jak co roku zaprezentują się liczne organizacje pożytku publicznego, realizowanych będzie cała gama projektów edukacyjnych oraz sportowych. Organizatorem imprezy jest Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która w ten sposób pragnie podziękować polskiej młodzieży za jej zaangażowanie w zimowy Finał WOŚP. Koncert jest niekomercyjny, niebiletowany, a środki na jego organizację zapewniają liczni sponsorzy. Festiwal nie może być i nie jest finansowany ze środków zebranych w czasie Finału WOŚP.
  10. Czerwona furgonetka zatrzymuje się na leśnej drodze obok samochodu z przebitą oponą. Kobieta (Thurman) namawia kierowcę vana (Dillon), żeby podrzucił ją do okolicznego mechanika celem naprawienia złamanego lewarka. Babsko jest irytujące do potęgi, oczywiście pierwsze, co mówi, to, że kierowca wygląda jak seryjny morderca i że rodzice uczą, żeby nie wsiadać do auta z obcymi. Bingo, psze pani. Blady gostek w okularach po pani lewicy to prawdziwy seryjny morderca. Gdyby tylko mogła pani zobaczyć, jak gustownie wygląda lewarek wbity w pani gładkie czoło, może posłuchałaby poczciwych staruszków i utrzymałaby swój paplający język na wodzy. Lars Von Trier wraca do Cannes po siedmiu latach nieobecności. Ówczesne, jak twierdzono, dożywotnie, wykluczenie, było wynikiem kontrowersyjnej konferencji po premierze “Melancholii”, na której padły deklaracje o zrozumieniu dla Hitlera i tekst „Jestem nazistą”. Duńczyk postanowił się wówczas nie tłumaczyć i klamka zapadła – ogłoszono go canneńską „persona non grata”. Minęło kilka lat, emocje opadły i programerzy zaprosili go z powrotem – choć nie do Konkursu Głównego. A Von Trier wrócił do nich... z filmem naszpikowanym „nazi jokes”, gdzie jedną z główną ról gra Bruno Ganz, który portretował Hitlera w „upadku”. Przypadek, czy środkowy palec w stronę establishmentu? Jakiś głos w środku podpowiada mi, że to drugie. Najnowszy film Larsa Von Triera skomponowany jest z pięciu części i epilogu. To krwawa kronika wypadków, spowodowanych przez psychopatycznego Jacka, który kolejno morduje kolejne Bogu ducha winne ofiary. Czyni to w sposób okrutny i bezduszny, acz niepozbawiony sadystycznej finezji. Lubi odcinać wypustki, ścierać chrząstki, mrozić. Ma cela, który ze stu metrów odcina końcówkę czaszki z precyzją zegarmistrza. Fascynuje go technika taksydermii. Jego ofiarami padają głównie kobiety. Choć z filmu wynika, że mężczyźnie zdarza się z nimi obcować, to zasadniczo Jack kobiet nienawidzi. Jednej, zanim pozbawi ją życia, każe patrzeć, jak w męczarniach umierają jej dzieci. Drugiej, którą „prawie kochał” usunie to i owo w stylu „na Lectera”. Całość prowadzona jest poza kadrową wymianą mądrości między Jackiem i Verge’rm (Bruno Ganz). Dzięki ich wymianą myśli dowiadujemy się, że główny bohater jest uznanych architektem, koneserem sztuki, przekonanym, że sam jest powołanym artystą. Verge nie przestaje żartować z opowieści bohatera, a dzięki takiej narracji na ekran wkrada się stale pierwiastek ironicznego humoru, przesuwający obraz w stronę groteski, makabreski. Wszystko prowadzi do zaskakującego finału. Ale jest to droga bardzo, bardzo wyboista. Epatowanie sadystycznymi obrazkami, kolejne dekapitacje, defragmentacje – u niego i wszędzie indziej to już było. Sam szok wizualny to w dobie codziennych koszmarnych newsów za mało, by zwrócić uwagę widza. Kto szuka śmierci, rozpadu i cierpienia nie musi iść do kina – wystarczy, że włączy telewizor. Warstwa filozoficzna „The House...” również rozczarowuje. Von Trier próbuje drażnić i prowokować słowami, ale osiąga na tym polu równie niezadowalający efekt, co przy komponowaniu kolejnych okrutnych obrazów. Brzmiące w tle pseudointelektualne rozważania o sztuce czy naturze ludzkiej ocierają się o grafomanię. Filmy Von Triera zawsze wydawały mi się niepokojąco osobiste, perypetie bohaterów zlewały z tym, co – jak sądziłam – działo się w tamtej chwili w głowie twórcy. Nie zapomnę “Melancholii” i wrażenia, jakby Von Trier przeglądał się w granej przez Kirsten Dunst Justine tak mocno, że w jednej ze scen to jego widz trzyma pod ramiona i próbuję włożyć bezładnego i nagiego do wanny. Tym razem obraz zdaje się być świadectwem człowieka, który przestał się zmagać ze swoimi demonami i wygodnie ułożył w nafaszerowanej lekami loży obserwatora. Nie czuć już żadnej ciekawości, chęci walki, nie widać kontestacji, poszukiwania. Tylnymi drzwiami wkrada się powtarzalność, dyskontowanie starych sprawdzonych patentów. Do tej pory filmy Duńczyka wywoływały smutek, wzburzenie, śmiech. Ale nigdy obojętność. Po oficjalnej premierze, która odbyła się w poniedziałkowy wieczór, mówiono o ludziach tak zniesmaczonych, że zdecydowali się opuścić salę. Na pokazie prasowym większość wychodzących deklarowała... znużenie. „The House...” to pierwszy film Von Triera, który mnie ani nie wkurzył, ani nie zachwycił, tylko właśnie znudził. Jest pełen pychy, samokrytyczny i bezcelowy. Staremu prowokatorowi przydałaby się emerytura, długie wakacje albo zmiana leków.
  11. Film "Avengers: wojna bez granic" idzie jak burza. Po kolejnym udanym weekendzie produkcja zarobiła już 1,6 mld dolarów i obecnie znajduje się na piątym miejscu najbardziej dochodowych filmów w dziejach! Miniony weekend był dla najnowszego filmu braci Russo bardzo udany. Po trzecim tygodniu wyświetlania w USA najnowsza część superbohaterskiej serii zarobiła 61,8 mln dolarów. Ponadto film zadebiutował na rynku chińskim, gdzie zarobił 200 mln dolarów - co uplasowało go na drugim miejscu najlepszych kinowych otwarć w tym kraju. Łącznie najnowsza część "Avengersów" po trzech tygodniach wyświetlania zarobiła 1 mln 606 mln dolarów, co zapewniło jej awans na piąte miejsce listy najbardziej dochodowych filmów. Przed nią znajdują się jeszcze cztery produkcje: "Jurassic World", "Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy", "Titanic" i "Avatar". Analitycy box office przewidują, że film ma duże szanse pokonać znajdujący się na czwartym miejscu "Jurassic World". Czy jednak uda mu się wskoczyć do pierwszej trójki - przekonamy się w najbliższych tygodniach.
  12. "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego została bardzo ciepło przyjęta w Cannes. 10-minutowa owacja na stojąco i bardzo pozytywne recenzje oznaczają, że film ma spore szanse na Złotą Palmę. Chwaleni są również aktorzy: Tomasz Kot i Joanna Kulig. -Wysoki i zmysłowy Tomasz Kot dostałby rolę Jamesa Bonda, gdyby urodził się w Wielkiej Brytanii - zachwyca się aktorem "The Economist", który pisze o filmie, że to "zabawny, ale bardzo empatyczny portret skonfliktowanych bohaterów, który fantastycznie wygląda". Brytyjski "The Telegraph" porównał za to Joannę Kulig do młodej Jeanne Moreau. Aktorce jej kreacji pogratulowała sama Julianne Moore. - Gratuluję prawdziwie pięknego występu. Ciągle o nim myślę. Bardzo się cieszę, że mogłam cię poznać - napisała na Instagramie Julianne Moore pod wspólnym zdjęciem z Kulig. "Indiewire" nazywa "Zimną wojnę" genialnym kandydatem do Oscara i mocnym kandydatem do Złotej Palmy. - Pełen przepychu klasyczny dramat będzie się liczył w sezonie nagród - zarówno w kategorii Film, jak i Zdjęcia. Może okazać się art-house'owym hitem w Ameryce (...) Jeśli tak będzie, Joanna Kulig ma szansę na oscarową nominację. "The Hollywood Reporter" określa film mianem "niemożliwie cudownego". Joanna Kulig jest w tej chwili jedną z faworytek do nagrody aktorskiej w Cannes. - "Zimna wojna" wraca do monochromatycznej estetyki "Idy", ale to film mający swój własny ton, energię i strukturę - pisze z kolei "Variety". - Emocjonalny efekt scenografii jest za to całkiem inny (...) Podobnie jednak jak "Ida", "Zimna wojna" to poruszające studium rozczarowania i niepewności, które rodzą się z rzekomego odrodzenia. To romans, w którym trudno odróżnić początek od końca. - 82-minutowa "Zimna wojna" to zjawiskowe, wyszukane kino, w którym czuć ducha oscarowej "Idy". Joanna Kulig przykuwa uwagę - zachwyca się "Screen Daily". - "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego, chłodny dramat rozgrywający się w czasach sowieckich, pokazuje mroczne serce samej Polski - podsumowuje "The Guardian", który daje filmowi maksymalną liczbę pięciu gwiazdek. "Zimna wojna" walczy obecnie o Złotą Palmę 71. Festiwalu Filmowego w Cannes. To pierwszy polski film z szansą na Złotą Palmę od czasów "Pianisty" Romana Polańskiego, który otrzymał ten laur 16 lat temu. "Zimna wojna" opowiada historię wielkiej i trudnej miłości dwojga ludzi, którzy nie potrafią ze sobą być i jednocześnie nie mogą być bez siebie. W ich role wcielają się Tomasz Kot i Joanna Kulig, którym na ekranie partnerują Agata Kulesza i Borys Szyc. Wydarzenia pokazane w "Zimnej wojnie" rozgrywają się latach 50. i 60. XX wieku, w Polsce i budzącej się do życia Europie, a w ich tle wybrzmiewa wyjątkowa ścieżka dźwiękowa, będąca połączeniem polskiej muzyki ludowej z jazzem i piosenkami paryskich barów minionego wieku. Najnowszy film autora oscarowej "Idy" może być trzecim filmem polskiego reżysera, który sięgnie po Złotą Palmę w Cannes. Dotychczas główny laur imprezy zdobył w 1981 r. Andrzej Wajda, który otrzymał go za "Człowieka z żelaza". Natomiast w 2002 roku Roman Polański za polsko-francuską produkcję "Pianista". Paweł Pawlikowski jest reżyserem i autorem scenariusza, napisał go wraz z nieżyjącym już Januszem Głowackim przy współpracy z Piotrem Borkowskim. Za scenografię do filmu odpowiadają Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński. Autorem zdjęć jest Łukasz Żal. - "Zimna wojna" to film biorący pod uwagę spojrzenie zagranicznego widza, poniekąd idealny, by na jego przykładzie tłumaczyć, jak robić kino, które ma szanse na sukces za granicą. Nie, nie naśladując innych i uciekając od lokalności - a właśnie pilnując, by uniwersalnie czytelny temat (tu: miłość dwójki bohaterów) nie napotkał przeszkód na płaszczyźnie faktów. I nie napotyka. Pawlikowski zrobił nie tylko film o miłości w czasach zarazy. W pewnym sensie napisał też list miłosny do Polski, która ma w sobie rzadkie piękno i do której - choć podobnie jak Zula, bywa zawistną francą - zawsze się w końcu wraca.
  13. Wiadomość wygenerowana automatycznie. Z poważaniem, Administracja CS-LUZownia.pl
  14. Tajemnica

    [ZAMKNIĘTY] :)

    ja pizgam co Ty robiłeś z tym lapkiem?
  15. Tajemnica

    Coś od DYZiO

    całkiem spoko prace proszę o więcej!
  16. Witaj na sieci! Zapraszam do zwiedzania serwerów oraz udziału w konkursach! miłego LUZowania życzę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.